Niestety, jak to bywa i jak śpiewali The Rolling Stonesi- Nie zawsze możesz dostać to, czego chcesz. Dlatego niedługo, co poniektórzy rodzice, będą borykać się z problemem z cyklu „I co teraz?”. No właśnie? Co jeśli Twoje dziecko nie dostało możliwości uczęszczania do publicznego przedszkola?
Jesteście pracującym małżeństwem a Waszym więzieniem jest etat a nawet jego połowa. Jednak w Waszym życiu pojawiło się to maleństwo, o które chcecie zadbać, ale jak to zrobić, gdy każdego dnia staje przed Wami bestia z szeroko otwartą paszczą obowiązków, od której nie możecie się odgonić? Nie jest to wyjście dla każdego rodzica, ale zawsze pozostaje możliwość zapisania dziecka do przedszkoli prywatnych – mała szansa, że znajdą się miejsca, ale zawsze jakaś.

Przedszkola prywatne są rozwiązaniem dla rodziców o zasobnym portfelu. Oczywistym jest fakt, że warto byłoby się do niego przejść osobiście i zobaczyć na własne oczy, czy nasze dziecko nie stanie się kolejnym bohaterem opowiadań Kinga „Dzieci kukurydzy”. Zapoznać się z środowiskiem, paniami opiekunkami oraz sprawdzić czy samemu dziecku się spodoba. Najważniejsze jest jednak, żeby było wygodnie!

1. Weź pod uwagę trzy podstawowe odległości: dom – przedszkole – praca.
nauka liter
2. Spotkaj się z innymi rodzicami i poznaj ich opinię.
3. Ilość osób w grupie.
4. Posiadanie własnej kuchni.
I cztery najważniejsze rzeczy, które mogą frapować Twój umysł, choć nie muszą:

1. Czesne.
2. Dodatkowe opłaty za np.: zajęcia dodatkowe.
3. Ilość pomocy naukowych oraz zajęć.
4. Godziny otwarcia.
Jeśli zaś chodzi o poziom wykształcenia opiekunów w takim przedszkolu, to może być z tym różnie. O ile w państwowych przedszkolach jest pewien wymóg, co do kompetencji posiadanych przez „kadrę” wychowawczą, to w prywatnych przedszkolach może być to na przykład… studentka!

Dużo zajęć? Czy mało? Przedszkola profilowane oferują różnego typu programy nauczania. Idąc tokiem myślenia slow – parentingowego, nie powinniśmy narzucać dzieciom zbyt wielkich wymagań, a niech mają, a niech się bawią i dokazują, jak to się mówiło za naszych czasów. Jednak właśnie na tym polega uczęszczanie do przedszkoli profilowanych – zajęcia dodatkowe ukierunkowują pociechę na wybrane tory. Więc wydaje nam się, że nie ma nic złego w tym, by dziecko zapisać do przedszkola językowego albo muzycznego. Ważne tylko by mieć jakiś umiar w tym co ma robić.

Przedszkole Montesorri- brzmi jakby doktor Mengele spłodził na nieślubnym łożu potomka i kazał go nazwać inaczej, ale w tym momencie mówimy raczej o lekarzu, dokładniej lekarce, pani psycholog oraz pedagog, która żyła w latach 1870- 1952. Podczas swojej pracy z dziećmi zauważyła, że nic nie pobudza zmysłów dzieci, tak jak danie im wolnej ręki. Głównym założeniem jest, że każde dziecko jest inne i powinno rozwijać się według indywidualnego planu rozwoju- tylko wtedy może rozwijać się w sposób w pełni efektywny. W takich przedszkolach, to dziecku zostawia się wybór czasu, miejsca oraz rodzaju aktywności.

Przedszkola steinerowskie do tej pory budzą wiele kontrowersji a to za sprawą filozoficznego i duchownego podejścia do edukowania najmłodszych. Zdobywanie wiedzy ‘książkowej’ jest tutaj całkowicie wykluczone. Nawet zajęcia ruchowe mają inny przebieg. Zamiast nauki języków, uczy się je tutaj na kreatywnych zajęciach manualnych. Dlaczego? Dlatego, że według Rudolfa Steinera, to do siódmego roku życia dzieci poznają świat przez:

Zabawę
Obserwację
Naśladowanie
Kreatywność
Ponadto zakłada, że na tym etapie najważniejszymi są rozwój zmysłów oraz rozwój fizyczny. Rola nauczyciela ogranicza się tutaj do czuwania, organizowania czasu oraz dawania dobrego przykładu.