Jak większość rodziców obawiasz się pewnie wysłania swojej pociechy z dala od domu. Jest to normalne uczucie każdego rodzica, ale czy pamiętasz swój pierwszy wyjazd? Na kolonię, na biwak, na studia do innego miasta? Kiedyś, bardzo króciutko, wspomnieliśmy o ‘helicopter- parentingu’. Nie lataj nad swoim dzieckiem jak helikopter ratunkowy ROPR- Rodzicielskie Obowiązkowe Pogotowie Ratunkowe, tylko daj swojemu dziecku skrzydła, by mogło ruszyć poznawać świat samo!

Puszczamy młodego w świat. Niech zobaczy, niech się dowie, szkoła życia z dala od rodziców może mieć tylko pozytywny wpływ na jego wychowanie. Wiemy, że ten pogląd staje się coraz mniej popularny, ale to nie są amerykańskie filmy o nastolatkach w collage’u – pierwszy raz jest zawsze najtrudniejszy, więc po co go odkładać?

Strach ma wielkie oczy

Dla dziecka na koloniach albo obozie, najważniejsze jest to, jak czuje się w gronie swoich rówieśników. Jeśli ogarnia je niesamowita, niewysłowiona, wysysająca życie tęsknota, to autentyczny znak, że jeszcze nie dojrzało do samodzielnego wyjazdu – ale Ty to wiesz. Nie zmusisz swojego dziecka, by wbrew wszystkiemu zaczęło dojrzewać. Największy dylemat mają rodzice dzieci w wieku od 7 do 9 lat, bo ciężko stwierdzić czy to już ten czas. Jeślidziecko nie chce, to po prostu nie chce. A Ty jesteś rodzicem, który mu na to nie pozwoli, tak?

Takie rady…

„Ten wyjazd ma być dla niego frajdą, nie udręką”. „Przygotuj dziecko na nowe doświadczenia”. „Recepta na kryzysową sytuację”. „Za pierwszym razem nie wysyłaj dziecka zbyt daleko od domu”- to jest XXI wiek. Na dzieci powinno się chuchać i dmuchać a w założeniu mieć, że z pewnością stanie się coś złego, coś, co można zobaczyć tylko w amerykańskich slasherach. Gdyż sztab ludzi, którzy spędzili lata w szkole, by uzyskać tytuł opiekuna wycieczek i mają w CV wpisane wykształcenie „wyższe: pedagogika”, nie są właściwymi ludźmi na właściwych stanowiskach.

Wyprawka

Czytamy: „Daj dziecku dwa duże ręczniki i dwa małe” – brzmi to jak imperatyw! Jak coś, co jest niepodważalnym faktem a odstępstwo od tego faktu, będzie nieść za sobą konsekwencje w postaci nagłego ochłodzenia stosunków towarzyskich naszego malucha z rówieśnikami. Nie podważamy przydatności ręczników, lubimy ręczniki, ale sugerowanie się tak szczegółowymi poradami, będzie jak składanie krzesła z IKEI a nie wysyłanie dziecka na kolonie.

Apel

Boisz się wysłać swoje dziecko na kolonię, czy na obóz… Tylko Ty się boisz czy ono? Może sobie tak to usprawiedliwiasz? Nieważne. Ważnym jest fakt, że ten tekst jest skierowany do rodziców. Może Twoje dziecko nie rozpostrze skrzydeł, bo tak skrupulatnie latasz wokół niego w błyszczącej kamizelce ROPRu?